CZY RYSA ODBIERA PIĘKNO?

CZY RYSA ODBIERA PIĘKNO?

Dziś przyszła do mnie pewna myśl. A właściwie wróciła, bo już wcześniej pojawiała się w mojej przestrzeni.

Zastanawiam się, jak patrzymy na siebie, na innych ludzi i otaczającą nas rzeczywistość. Jak często robimy to przez pryzmat błędów, niedoskonałości i drobnych skaz.

Wyobraźmy sobie lustro z rysą. Czy nadal spełnia swoją funkcję? Czy filiżanka z niewielką skazą nie może już cieszyć nas aromatem gorącej herbaty lub kawy? Czy ubranie z małą plamką przestaje nas ogrzewać i chronić przed chłodem?

Dlaczego więc tak często podobnie patrzymy na siebie?

Dlaczego jedna niedoskonałość w naszym zachowaniu, jedna pomyłka czy czyjaś krytyczna uwaga potrafi przesłonić wszystkie nasze dobre cechy?

Myślę o tym również jako malarka. Sama zmagam się czasem z potrzebą perfekcji i obawą przed odbiorem innych.

Czy mój obraz musi być idealnym odwzorowaniem kwiatu, który podziwiam w naturze? Czy mogę pozwolić sobie na własną interpretację, fantazję, swobodę i niedoskonałość? Czy mogę tworzyć po swojemu?

Przecież właśnie w tym tkwi piękno kreacji.

I dochodzę do takiego wniosku:

Nie chodzi o to, żeby nie dostrzegać rys. Możemy je widzieć. Możemy zauważać błędy, mankamenty i niedoskonałości. Ale zobaczmy również wszystko to, co piękne.

Jeśli spośród setek pozytywnych reakcji pojawi się jedna krytyczna uwaga, nie pozwólmy, by to właśnie ona określała naszą wartość.

Dostrzegajmy całość. Nie tylko fragment, który wymaga poprawy.

Dajmy sobie nawzajem przestrzeń do bycia niedoskonałymi. Do popełniania błędów, eksperymentowania, tworzenia i bycia sobą.

Widzisz rysę? Dobrze. Ale czy widzisz również piękno? 💚

← Wszystkie wpisy